piątek, 14 września 2012

powitanie + imagin #1

Siema! Mam na imię Agata i wraz z Zuzą będę prowadzić tego bloga. Tak jak już zostało tu napisane, będą tu umieszczane krótkie opowiadania - imaginy itp.
Tak jak Zuza, mam 14 lat (23.03) i Directionerką będę do końca. do grobu. do nieba. do czasu aż znajdę swój kierunek ♥
Wszystkie pytania do mnie kierujcie na nr gg - 38400976.

No to jak, zaczynamy? :)
Pierwszy imagin, który tu zostanie dodany to także nasz pierwszy wspólny imagin :D

IMAGIN #1 - Harry (wesoły)

Z pewnością jesień jest moją ulubioną porą roku. Lubię szarość, deszcz i chłód. Lubię siedzieć na parapecie z kubkiem gorącego kakao i przyglądać się kroplom deszczu, które mozolnie spływają to szybie... Jestem typem samotnika. Mieszkam sama, nie ufam nikomu i pomimo mojego bardzo młodego wieku jestem nad wyraz poważna. Niektórzy wyobrażają sobie przeciętną 18-sto latkę, jako dziewczynę korzystającą z życia, wesołą i zwariowaną. Ja za to jestem przeciwieństwem ogółu. Ale jeszcze dwa lata temu nikt nie pomyślałby, że w wieku osiemnastu lat będę taką jak teraz. Byłam wtedy wulkanem energii, szaloną i przedsiębiorczą nastolatką, która nie usiedziała w miejscu dłużej niż 3 minuty. To zaskakujące jak ludzie się zmieniają...
Pewnego dnia szłam ulicami uśpionego chwilowo Londynu. Na ulicach nie było widać ani jednego przechodnia z powodu lejącego jak z cebra deszczu. Mi to jednak nie przeszkadzało. Lubiłam czuć krople deszczu na swojej głowie.. Usiadłam na ławce w parku i odchyliłam głowę by móc napawać się zimnem spadających z nieba kropel. Zamknęłam oczy oddając się przy tym przemyśleniom. W pewnej chwili poczułam, że krople przestały obmywać moją twarz. Otworzyłam oczy i ujrzałam stojącego przede mną chłopaka o zadziornych lokach, opadających na jego czoło. Trzymał nad sobą parasol, jednocześnie zasłaniając też mnie.

- Jesteś pewna, że chcesz tak moknąć? - odezwał się nieznajomy.
- Lubię deszcz - odpowiedziałam z pogardą. Nie pozwalałam sobie nawiązać z nim kontaktu wzrokowego.
- Ale za to chyba nie lubisz leżeć w łóżku z gorączką i zapaleniem gardła. Bo jeżeli lubisz to jesteś na najlepszej drodze żeby to osiągnąć.
- Co Ty o mnie wiesz? Skąd wiesz co ja lubię? Akurat wszystko mi jedno - rzuciłam w jego stronę spojrzenie zabójcy. Nie lubiłam ludzi, a w szczególności takich nachalnych.
- Przepraszam. Myślałem.. - zająknął się chłopak.
- Źle myślałeś. A teraz przepraszam, śpieszę się - powiedziałam, po czym zgarnęłam torebkę z mokrej ławki i szybkim krokiem zaczęłam iść w stronę mieszkania.. Gdy dotarłam nie mogłam przestać myśleć o czarującym nieznajomym. Bałam się jednak każdej nowej znajomości, więc tą też szybko puściłam w niepamięć..
Wieczór minął szybko, noc jeszcze szybciej. Obudziłam się o 9 rano. Byłam cała spocona. Moje ciało przechodziły rytmiczne dreszcze.
Było mi cholernie zimno. Wstałam, ubrałam szlafrok, ale dalej trzęsłam się z zimna. Okryłam się więc kocem i tak opatulona podreptałam do salonu. Wyjęłam z szuflady apteczkę, a z niej termometr.
- Pieprzony dupek. Jasnowidz przewidujący przyszłość, cholera jasna - zaklęłam pod nosem trzymając w ustach biały przyrząd.

W końcu termometr zaczął pikać, co oznaczało, że zakończył pomiar.
- Pierdzielę. Teraz już nawet mam zwidy – patrzyłam na mały ekranik, który wskazywał temperaturę 40.1°C – Idę do lekarza.
Zwlekłam się z kanapy i wolnym krokiem poszłam z powrotem do sypialni. Ubrałam najcieplejszy sweter, długie spodnie, zimowy płaszcz oraz czapkę. Chwiejnym krokiem zamknęłam drzwi i zeszłam po schodach w bloku trzymając się kurczowo barierki. Gdy już udało mi się wyjść z bloku zaczęłam coraz bardziej słaniać się na nogach. Miałam mroczki przed oczami. W pewnej chwili tak bardzo zakręciło mi się w głowie, że musiałam się czegoś przytrzymać. Trafiło na mosiężną ławkę. Obróciłam się i opadłam na nią zupełnie bez siły, niczym szmaciana lalka. Po chwili podszedł do mnie jakiś człowiek, chyba mężczyzna. Próbował złapać ze mną jakikolwiek kontakt. W tym mężczyźnie rozpoznałam chłopaka spotkanego wczoraj w parku. Przyłożył mi dłoń do czoła, wziął na ręce i ruszył w stronę szpitala.
- Puść mnie do cholery. Dam sobie radę – zaczęłam się wydzierać i bić chłopaka po klatce piersiowej. Zeszłam z niego i ponownie chwiejnym krokiem szłam w stronę szpitala. Nie minął moment, a znów zakręciło mi się w głowie i kolejna fala gorąca przeszła przez moje ciało. Zachwiało mną, ale miałam szczęście, że chłopak szedł tuż za mną. Złapał mnie, ustawił w pionie i powiedział:
- Pozwól sobie pomóc. Jesteś rozpalona, jak najszybciej musimy dostać się do szpitala – po czym spojrzał mi w oczy.
Zrobiło mi się cieplej. Miał taki.. troskliwy wzrok, ale nie dałam się złamać.
- Sama sobie poradzę.
Nic to nie dało. Złapał moją dłoń.
- Nie rozumiesz, że sama doskonale umiem sobie radzić? – prychnęłam.
- Właśnie to widzę.
Zrezygnowana usiadłam na którąś z kolei ławkę. Nie dałam po sobie poznać, że czuję się jeszcze gorzej.
- Dasz mi spokój? – zapytałam.
- Pozwól mi Cię odprowadzić do szpitala. Później dam Ci spokój.
- Niech Ci będzie – westchnęłam, a nadal nieznajomy mi chłopak ponownie wziął mnie na ręce.
Wdychałam jego perfumy, drażniły moje wszystkie zmysły. Ręce oplotłam wokół jego szyi i zaczęłam nucić piosenkę;
„ Baby you light up my world like nobody else ‘’
- Jesteś moją.. naszą fanką? – zapytał niepewnie.
- Ty jesteś.. ? – zemdlałam.
Zmienił się, nie poznawałam jego głosu, ani wyglądu. Loki mógł mieć przecież każdy, zielone oczy też nic dziwnego. Zasłaniał się kapturem, nie chciał na pewno żeby ktokolwiek go poznał. No i proszę, udało mu się.

Obudziłam się w gabinecie lekarskim.
- Co ja tu robię? – pytałam zdziwiona.
- Nic takiego, to tylko przeziębienie. Wypiszę pani receptę i może pani iść do domu.
Podczas choroby musi pani zostać w domu, unikać wysiłku, a najlepiej leżeć w łóżku.
Trzeba też pić dużo płynów. Pan zaopiekuje się panną [Twoje Nazwisko], prawda?
- Ni..
- Tak, oczywiście, że tak – wtrącił się chłopak.
W ciszy pojechaliśmy do mojego domu.
- Harry, dziękuję Ci za pomoc, ale  naprawdę dam sobie radę już sama – uśmiechnęłam się.
- Obiecałem lekarzowi się Tobą zająć, więc to zrobię – wyszczerzył się i ujrzałam dwa rzędy pięknych białych zębów.
- Jesteś uparty..
- No nie złość się – przybliżył się do mnie.
- Harry, jestem przeziębiona, nie chcę Cię zarazić.
- Mam to gdzieś – otworzył drzwi od mojego mieszkania i zaczął mnie nachalnie całować.
Całowałam się już wcześniej z kilkoma chłopakami, ale nie czułam tego co teraz. Mimo tego, że zrobiłam się zamknięta w sobie to pozwoliłam mu na ten pocałunek. Czułam jak zawzięcie to robi. Chciał żeby ten pocałunek był pięknym pocałunkiem, czułam to.
Uśmiechałam się pod nosem, a on dokładnie czuł, że podoba mi się to co robi więc nie przestawał. Zdjął ze mnie płaszcz i sweter. Zostałam tylko w bluzce na ramiączkach, spodniach i czapce. Butów pozbyłam się sama. Na pewno wyglądałam idiotycznie, ale w tej chwili nie przeszkadzało mi to. Oderwał się od moich ust i powiedział:
- Wyglądasz pięknie. Nawet taka zakatarzona – zdjął moją czapkę i pocałował mnie w czoło.
Nic nie odpowiedziałam tylko się uśmiechnęłam.
- Wskakuj do łóżka, a ja zrobię Ci gorącą czekoladę – musnął moje usta.
Szepnęłam tylko ciche dziękuję i zrobiłam tak jak rozkazał Loczek.
Po pięciu minutach przyszedł z kubkiem ciepłej cieczy. Opowiadał  mi o zespole, a ja patrzyłam tylko na iskierki, które migały w jego cudownych zielonych oczach.
- Kładź się spać, musisz odpoczywać – pocałował mnie znów w usta.
- Zostań dziś ze mną – odpowiedziałam na pocałunek i zasnęłam w jego objęciach.

Po miesiącu zostaliśmy parą. Uwielbiałam spędzać z nim wieczory. Wtulać się w jego tors, słuchając bicia jego serca. Uwielbiałam czuć jego dotyk na moich obojczykach, twarzy. Nasza miłość była niewinna. Mimo, że on na niewinnego nie wyglądał, to nic między nami nigdy nie zaszło. Miałam swoje zasady. Łączyła nas tylko więź naszych ust. Przyciągały się, niczym magnes, dając mi tyle czułości, ile potrzebowałam. Nigdy za dużo, nigdy za mało. Przy nim czułam się spełniona. Czułam, że spełniło się moje najważniejsze marzenie: Kochać i być kochaną.


____________________________

czekamy na szczere opinie, które możecie wyrażać w komentarzach :)
krytykę przyjmujemy tak samo jak i komplementy :3
a więc? do następnego! :*

Malik x

1 komentarz: